Iluzja istnienia i nieporadna lekkości bytu. Chciałabym rypnąć nogi o stół i tak zahaczyć nimi i przebywać w błogostanie amerykańskiej współczesności. Naczytałam się o fizyce kwantowej i teoriach różnych niebanalnych i teraz inaczej patrzę na przestrzeń i na sernik mojej mamy. Inaczej widzę nawet ten lukier, który z ludzi wypływa – hektolitrami.
I oto jestem pogodzona sama ze sobą bez tej naburmuszonej wargi, z uśmiechem na czole wypisanym I jestem źródłem światła dla całego cholernego Dna. Dzięki mnie ludzie zaoszczędzą na elektryczności. Chwilo trwaj wiecznie, daj mi żyć i moim sąsiadom oślepionym mym blaskiem sakramenckim.
I teraz będzie cacy, bo tak do cholery czuję. Bo tak zostało napisane w horoskopie, że się rozkręcę na maksa. I na wszystkich płaszczyznach i wymiarach będę on the Top. Tak raczej po Bożemu zakończył się kolejny kwartał mojego życia, zwieńczony wycieczką po toruński piernik skonsumowany tuż przed figurą zacnego Kopernika.
W błędzie żyłam kaleczona uprzedzeniami, jakoby w owym mieście figurują ludzie z fryzurami a’la Kopernik, że ich dziatwy od lat dziecięcych skazane są na teleskop zamiast telewizora a na śniadanie piją wywar z piernika. I jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam na ulicy stado pędzących Koperników, którzy za niewolników mieli sobie lekko koślawe piernikowe twory, które od czasu do czasu nawiedzały mój dom w poszukiwaniu Nestle Fitness ( o czym z resztą pisałam jakieś dwa miesiące temu). Tak więc Toruń był pielgrzymką do zrozumienia lukru, który obejmował pokolenia i współczesnych ludzi. Back to basic.o.
Mistycznie i z lekka onirycznie, bo mowa tu o teorii wysnutej na postawie wielkiego wybuchu, kiedy to zasilone energią z czarnej dziury ludzkie głowy, miały stopniowo odrywać się zjawiskowo od korpusów tworząc tym samym nowe gwiazdy i nowe układy, z kim „TAK“ a z kim „ NIE“. Która głowa będzie świeciła jaśniej zależy od tego ile energii pochłonie . Trzeba zdawać sobie sprawę, że takie rzeczy to dopiero za 10 miliardów lat są możliwe a dziś to takie ludzkie gdybanie i zajmowanie umysłu sprawami nadzwyczajnymi, a nie : „ Stasiu! Co zjesz dziś na śniadanie?!“
Bo niby kto z nas wszystkich ma umysł zawieszony w kosmosie, a jego wzrok wybiega 10 miliardów lat do przodu. Kto obierając ziemniaki myśli o ingerencji czarnej dziury albo o wymiarach, które tak od niechcenia nas dotyczą.
Mistycznie bo teraz mowa o sekrecie wypiekania pierników, konsumując owy wypiek myśle sobie: a mogłam kupić więcej, bo jako z nielicznych ciast nawet z lekka skostniałe smakuje dość obiecująco. I miałam nie zdradzać nikomu przepisu toruńskiego piernika pod groźbą pypcia wyrośniętego na języku, to jednak po spędzeniu dwóch nocy „ sam na sam“ ze sobą postanowiłam wyjawić sekret korzennego ciasta z nutką imbiru, pieprzu, cynamonu, miodu, mąki i terefere. I muszę pogodzić się z zapypciowanym językiem i anginą ropną- na amen.
I teraz chodzę z tą uśmiechniętą maską i spokojem ducha, że wiem więcej niż Oni, że moje życie układa się tak skarpetki pani Jasi- elegancko, na równi. Że mam z kim dzielić głupotę i sernik, i że ten sernik jest w stałej sprzedaży- non stop.
Tak więc zarzucam te nogi, poobijane, z odciskami by udać się na zasłużony odpoczynek. Wyjeżdżam milcząco zagryzając górną wargę. Dziękuję i przepraszam . Odpocznę w 16 wymiarze.
Luty 20, 2010 o 11:08 pm |
Chęć napisania równie wytwornego werbalnie i niekiełznanego w wytworach metafor, zawiłośći formy i wybujałej treści komentarza jest odwrotnie proporcjonalna do głębszej istoty, jaka kieruje mną, żeby owy komentarz oddać. Owocem tego jest stan nawpół erekcyjny i ten oto, zbutwiały tekst
“Ja też zastanawiałem się nad związkiem dziur czarnych i wypieków z imbirem za pan brat spowitych”.
A teraz mi wybacz i relaksuj co możesz, amen.