Ja wiem i Ty już wiesz, że nie będzie wiosny,
ani tłustej coli do popicia,
ani wiejskich dyskotek.
Cudownie.
Marzyłam o tym od lat.
O apokalipsie upadających dusz,
lecących z nieba jak kasztany wrześniową porą.
Cudownie,
nie obudzić się po ciężkim dniu,
kończącym tak samo ciężki tydzień, miesiąc, rok.
Cudownie leżeć nad nicością
i spluwać, czekając aż ślina dotrze do mety.
Cudownie znów uciekać przed smyrającymi wąsami beznadziei,
nie bać się,
zamykać znów oczu bez happy endu.
Zrobimy to inaczej.
Zapalimy świat i będziemy spokojnie czekać na ruinę wspomnień o nim.
Było pięknie,
ale będzie cudownie
jak to wszystko się skończy…